Można w Warszawie trafić na życzliwego taksówkarza. Udowadnia to list naszego czytelnika Jarosława.
Rok temu odniosłem kontuzję nogi i konieczna była wizyta w szpitalu u chirurga.
Poruszałem się o kulach, więc musiałem wezwać taksówkę. To było MPT. Pan kierowca podwiózł mnie pod same drzwi poradni, a ja sięgnąłem po portfel, żeby mu zapłacić - i okazało się, że go nie mam! W zamieszaniu przed wyjściem musiałem zostawić go w domu. Oczywiście jedyne, co mogłem zrobić, to poprosić kierowcę o odwiezienie mnie z powrotem po portfel i ponowne przywiezienie do szpitala. Nie zgodził się na to niedorzeczne w gruncie rzeczy rozwiązanie i zaproponował, że zostanie ze mną w szpitalu na czas wizyty, a ja zapłacę mu, gdy wrócę do domu. I tak się stało - a trwało to ok. czterech godzin. Facet stracił przeze mnie pół dniówki, a zyskał moją wdzięczność. Jeszcze raz dziękuję!

Jarosław Siebielec

źródło Gazeta.pl

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Kalendarze trójdzielne Warszawa
Kalendarze trójdzielne Warszawa